Zainspirowany po części relacją @Cart, jednak w większym stopniu moją niedzielną wycieczką rowerową, jak również zważywszy, że w najbliższym czasie nie czekają mnie podróże postanowiłem zdać relację z czegoś co jest odwrotnością podróży. Zdałem sobie bowiem sprawę, że o ile przez większość życia zdarzało mi się wyjeżdżać, a ostatnio robię to nawet całkiem często, to jednak większość czasu spędziłem w Warszawie, co więcej moja mała ojczyzna jest naprawdę malutka. Większa od Watykanu, jednak mniejsza niż San Marino.